|
adam2uk
|
 |
« Odpowiedz #1 : Listopad 07, 2007, 20:19:50 » |
|
Cześć, Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że każdy fan TOTO - TOTOmaniak powinien mieć tą płytę w swojej kolekcji... Jest absolutnie inna niż poprzednie koncertówki, jak już wspomniałem poprzednio (w innym dziale). I nie chodzi mi w tym momencie tylko o "prostowane" wokale - ale głównie o postępującą "dojrzałość" muzyczną członków zespołu. Ciągle jeszcze nie mogę się pozbierać po pierwszym i każdym kolejnym odsłuchaniu. Wałkuję i tłukę to w aucie przez cały czas odkrywając coraz to nowe smaczki i niuanse. (Znajomy, który zabiera się ze mną do i z pracy nigdy nie słyszał TOTO, ale po kilku dniach "narzuconego" słuchania...zaczął wykazywać pozytywne zainteresowanie,hehe)... Ciągle jeszcze nie jestem osłuchany z tą płytą na tyle, aby sklecić w miarę pełną recenzję. Technicznie mam wrażenie, że góra jest trochę zbyt agresywna,troszkę mało środka, ale przecież poszczególne tracki zostały nagrane "w terenie". W wielkim skrócie przytoczę kilka moich osobistych spostrzeżeń z CD1:
1.falling in between-tajemniczy wstęp, klaszczący tłum...odkręciłem na odsłuchach w domu - i po kilkudziesięciu sekundach poraziły mnie pierwsze dźwięki bębnów...Wydaje mi się, że brzmienie gitary jest bogatsze niż te na płycie studyjnej. Klawisze: dużo sampli użytych wcześniej na płycie. Wokale: Bobby - mocny wokal i fajna chrypa, Greg-precyzyjny wokal...10/10 2.king of the world-po tym kawałku nie miałem wątpliwości, że wokal z-"tune"-owany, w niektórych miejscach słychać nienaturalne formanty. Gitara/bębny-perfekcja. Sklar na baserku gra po prostu poprawnie i nic ponadto.5/10 3.Pamela-w zasadzie ciężko stwierdzić nie mając obrazu - co jest grane przez Luke'a a co przez Spinnera. Niemniej jednak, świetnie brzmi przyciszona gitara z barwą "crunch" w refrenie, później świetne solo...zakończenie bardzo wymyślne, Greg i Simon prowadzą resztę chłopaków. klar nawet zagrał 2 świetne riffy...Wszystko tak jak na studyjnym albumie. Tylko lepiej... 10/10 4.bottom of your soul-ładnie wszystko gada. Ogólnie sam utwór nie należy do moich ulubionych, ale w tej wersji...hmmm 8/10 5.caught in the balance-fajne - ale po tym jak do bólu nasłuchałem się wersji studyjnej..tej brakuje trochę czadu...bardzo podoba mi się brzmienie solo. 7/10 6.don't chain my heart-utwór nadal zachowuje klimat "Joe Cockera", Sklar już się "rozgrzał", piano zaczyna atakować, Luke w solo zagrał kilka jakby przypadkowych dźwięków, ale ładnie wybrnął...6/10 7.hold the line-intro na pianie-wyraźnie słychać jak dźwięk podstawowy miesza się z linią opóźniającą...to już jest tak "live",że bardziej być nie może! Po tylu latach grania hold the line chłopaki zagraliby to w środku nocy z zamkniętymi oczami! Jest już nieźle! 8/10 8.stop loving you-I w tym momencie zaczyna się robić bardzo przyjemnie. Luke anonsuje T.Spinnera, Greg daje jingla...i chłopaki zaczynają! Nieco inna wersja, bardziej bluesowe zacięcie, do tego wstawki Grega - to jest to co lubię najbardziej. Jedynie Spinner na wokalu, no cóż..kwestia gustu, mi nie podchodzi. 8/10 9.I'll be over you-fajnie i balladowo, piano+akustik pudło+Sklarbass+wokal Luke'a- dają kameralny klimat...8/10 10.cruel-wykonanie perfekcyjne. wszyscy są tu już w formie. Bobby czysto, Sklar daje ognia...Greg wspaniale wymiata. Nie powinienem może narzekać znowu-ale proporcja stopa-snare-overheads mi nie odpowiada. Werbel ładnie gra, ale jest stanowczo za cicho. Ale ogólnie, pomijając aspekty realizacji: 10/10 11.Greg's solo-ten facet to klawiszowy morderca! Mr Phillinganes zjada mr Paicha z butami na skromne śniadanie. Poziom wymyślności niektórych riffów,złożoności harmonicznej,a przede wszystkim precyzji wykonawczej...hmmm...10/10
To skromnie na tyle, jak tylko troszkę bardziej się osłucham z CD2 też coś sklece. W tej chwili mogę powiedzieć na pewno, że wydaje się lepsza od CD1.
|