Witam serdecznie Wszystkich,
Ja swoją przygodę z Toto zaczęłam niedawno i to przez znajomego, który znalazł kilka utworów na youtubie. Słuchał tych piosenek codziennie i płakał jak bóbr przy nich(tak podobno mówił). Mówił,że to jest muzyka z jego młodości.Poprosiłam,żeby przesłał mi linki paru z nich,żebym mogła zobaczyć o czym on mówi.Przesłał.Usiadłam z laptopem i słuchawkami i włączyłam I will remember i ......... rozpłakałam się jak nigdy,czułam ucisk w dołku,a każdy dźwięk perkusji czułam w środku jakbym miała tą perkusję w moim ciele-to było cudowne. Potem posłuchałam innych utworów i było tak samo-tej nocy płakałam chociaż nic mnie nie bolało ani nikt mnie nie skrzywdził.Potem zaczęłam szukać szczegółowych informacji na ich temat,aż pewnego dnia znajomy powiedział,że Berlin nie jest tak daleko i że bardzo chciałby pojechać na koncert,zobaczyć może po raz ostatni cały zespół. Kupił bilety.Ja nie ukrywam,że bardzo chciałam z nim jechać na ten koncert,żeby zobaczyć całą "bandę" razem i posłuchać ich na żywo,ale niestety nie było mi dane.

Chodzi mi o to,że pomimo że jestem fanką Toto od tak niedawna to zakochałam się w ich muzyce,zakochałam się w tych dźwiękach,nadal dostaję gęsiej skórki,nadal rozklejam się na niektórych piosenkach,a o mrowieniu ogarniającym całe ciało nie wspomnę.Czytałam wszystkie posty od samego początku tego wątku i powiem Wam szczerze,że niektóre Wasze wypowiedzi dotyczące Waszych odczuć,Waszych wrażeń,Waszych pragnień wywoływały u mnie potok łez i ucisk w dołku-tylko nie bierzcie tego jako coś złego,poprostu rozumiem Wasze odczucia dotyczące Toto,bo czuję to samo chociaż nie jestem wieloletnią fanką.Piszę teraz tylko po to,żeby podziękować Wam wszytkim za to,że pozwoliliście mi uczestniczyć w tych przeżyciach(chociaż czytając Wasze wypowiedzi),za to że mogłam śledzić codziennie Wasze odczucia,za to że "zaraziłam się"

tą ogromną sympatią do Toto. Dziękuję Wam wszystkim.