zawsze sie śmiałem,że generalnie na chałturze sprawdza się pewna zasada: "im gorzej - tym lepiej",
Tak jak bym słyszał mojego byłego basisty, ale on się za bardzo starał i wypadł z "branży" i dziś goni "blondynki" w jakiejś rzeźni za zachodnią granicą (a szkoda, dobry był skur... czy byk).
jeśli gra się nawet najbardziej wypaśny cover w nawet najbardziej wypaśnym klubie dla ludzi, którzy słono za to płacą, a przy tym nic z tego nie rozumieją to niestety jest to.... chałtura
A przed tobą kacprek i przed waszą kapelą chyle czoła. To faktycznie wysoka liga chałturnicza. Jedynie pocieszam się tym że ta liga w której ja gram ma więcej kibiców he he. Szkoda że nie słyszałem was live, bo mieszkam o rzut beretem, ale dobrą wymówką dla dobrego chałturnika jest to że nie ma czasu, bo non stop gra po chałturach:)
Pamiętam, że był jeszcze jeden "kawałek", którym można było "opędzić" całą chałturę, dedykując go od Stacha dla Krychy i odwrotnie - "Miała matka syna" lub jak kto woli - "Niech żyje wolność"...
No i niestety racje przyznaje skawie, chociaż ja poszczyce sie tym, że jak ktoś chciał żeby zagrać "niech żyje wolność" mówiłem z dumą że tego nie gramy, nie potrafimy, albo nie znamy teksu (śmiałem się wtedy z komentarzy w stylu: "co wy sobą reprezentujecie" albo "przecież wszyscy to grają") i tak odstraszyłem kilka tuzinów potencjalnych klientów (a mogłem dzisiaj jeździć mercedesem).