hello.
jestem basista i Mike Porcaro należy do licznej rzeszy moich ulubionych basmanów. Może nie gra jakoś strasznie finezyjnie (nie popisuje sie efektownymi zagrywkami) ale "kwiatki" które bardzo umiejętnie wrzuca są prawdziwą uczta dla ucha - można by tu wspomnieć świetny groove w "africa" na live z amsterdamu

sam jestem ciekawy co się dzieje z mike'em - jakie zdrowotne problemy spowodowały jego nieobecność na trasie falling in between - jakby ktoś wiedział - prosze o info.
Z drugiej strony Leland jest równiez fenomenalnym muzykiem - myślę że chłopaki z Toto z premedytacją wzięli takiego a nie innego muzyka