Najbardziej ulubione?

Trudno fanowi Toto, za jakiego się mam, tak po prostu odpowiedzieć, co się najbardziej podoba.
W zasadzie z każdej płytki, czy to studyjnej, czy koncertowej, wybrałbym co najmniej po kilka utworów, które pozostaja w pamięci.
Nagranko, z pozoru nie robiące wrażenia na płycie studyjnej, dostaje blasku w wydaniu koncertowym.
Oczywiście od razu, jako te pierwsze, przychodzą na myśl te najbardziej znane, sztandarowe, że wymienię tutaj: Africa, Rossanna, Child's anthem, 99, Stop loving you ale...
Czyż nie jest tak, że przychodzą one dlatego na myśl, że są najczęściej grane w mediach? Posłuchiwane gdzieś przypadkiem, a więc i najczęściej pozostające w świadomości.
Na szczęście są i te mniej znane, pozostające niejako w ukryciu i czekające na odkrycie, przez każdego żądnego poznania Toto, słuchacza.
Dla mnie takimi jawią się:
The road goes on, Gift of faith, A thousand years, Wings of time, Right part of me,
Czy jednak sposób dotrzeć do wszystkich, słuchanych pod natchnieniem chwili, i w tym właśnie momencie zachwycających???