|
sieniek
|
 |
« Odpowiedz #18 : Maj 20, 2007, 04:03:53 » |
|
Zmienia się TOTO, oj zmienia!
Jak tak spojrzeć na całokształt dokonań grupy, to widać, że wciąż rozwija się. Czy ja wiem Kaszenor, czy przeszkadza mi owo teraźniejsze granie Steve'a? Jeśli miałbym być szczery to polubiłem, a może i pokochałem tę gitarkę Luka. Jak nigdy wcześniej pociągnął mnie za swoim graniem, wiec gdzież tu mówić o krytyce? Przyznam też, że o ile kiedyś szybko chwytałem nowe propozycje Toto jako grupy (całości), tak obecnie raczej zachwycam się kunsztem Toto, jako zespołu złożonego z indywidualistów. Dawniej słyszałem całą muzykę, a teraz poszczególne jej składowe. I tak sobie myślę, czy nie w tym tkwi sedno sprawy?
Właściwie jak tak sięgnę wstecz pamięcią, to wyjąwszy debiutancką płytę grupy, mógłbym powiedzieć, ze dla mnie Toto istnieje od "IV". Czy to za sprawą "Africa", czy też muzyka trafiła dokładnie w to czego akurat potrzebowałem. Dość powiedzieć, ze od tamtego okresu po dzień dzisiejszy, siedzę w niej po uszy. Przyznam Pluto, że jest coś w tym co napisałeś. Troszkę nam Toto skręca z tej wyznaczonej kiedyś drogi. I chociaż pewnie nie zgodzimy się gdzie nastąpiło to rozwidlenie dróg (ja uważam, ze dopiero po "Tambu"), to jednak ciesze się, ze jesteśmy zgodni, że miało to miejsce. Myślę, ze śmierć Jeffa, trzymającego grupę w ryzach, to jeden z powodów, dla których dzisiejsze Toto gra nieco inaczej. Byłoby jednak naiwnością twierdzić, ze miał na członków ekipy aż tak wielki, wręcz demoniczny wpływ. Wyciągnąłem więc wniosek, że ta zmiana i tak byłaby nieunikniona. Solowe płyty poszczególnych artystów, ich kunszt, udział w innych produkcjach, i wreszcie ich własne aspiracje, musiały w końcu dać o sobie znać. I oto mamy najpierw "Maindfield" a teraz "Falling in beetwin". To zdecydowanie trudniejsza muzyka niż z pierwszej płytki. Muzycy znacznie bardziej doświadczeni, fani bardziej wyrobieni, i jak sądzę znający kierunek rozwoju zespołu, a więc i inna, bardziej wyrafinowana muzyka. Powstaje pytanie. Czy wytrzymalibyśmy z grupą grającą, wciąż tak samo napisane kawałki?
I chociaż w duchu tęsknię do tego grania z lat 80' , to jednak nie mniej, cenię sobie muzykę Toto także i po tym okresie.
|