|
Julia Stoff
|
 |
« : Kwiecień 02, 2007, 19:12:40 » |
|
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2011, 22:34:19 wysłane przez Julia Stoff »
|
Zapisane
|
|
|
|
|
adam2uk
|
 |
« Odpowiedz #1 : Lipiec 12, 2007, 02:46:57 » |
|
tylko dwa kawalki z tego albumu wydaja mi sie naprawde niezle - till the end & i'll be over u. pierwszy, dynamiczny, dobry na kazdy koncert, fajne rozwiazania harmoniczne i brzmieniowe jak na muzyke lat 80-tych. drugi ma w sobie to cos. choc nie cierpie tzw.ballad, i'll be over u jest jednym z moich ulubionych kawalkow. co do innych kawalkow na tej plycie - sa po prostu ok. tytulowy utwor brzmi bardziej jak spod reki giorgio morodera,ale co tam. w koncu toto.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
karol_guitar
|
 |
« Odpowiedz #2 : Lipiec 14, 2007, 15:39:02 » |
|
adam2uk a co myślisz o Can't stand it any longer ?? Moim zdaniem świetny kawalek! Fajny wstep Luke'a z doskonałym wykorzystaniem "wajchy", a do tego niesamowicie dynamiczny wokal Williamsa!! uwielbiam go sluchac!!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
adam2uk
|
 |
« Odpowiedz #3 : Lipiec 15, 2007, 00:28:32 » |
|
czesc karol guitar, can't stay any longer tez jest fajny. nie ma on takiej typowej konstrukcji pop, zwrotka jest sympatycznie polaczona z refrenem takim "bridgem", intro i zakonczenie ma duzo powietrza, dobrze to razem gada. duzo wiecej w nim gitary niz w 'till the end', gdzie z kolei duzo klawisza. a wokal dynamiczny, racja. szkoda tylko, ze po seventh one williams odszedl z toto..
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
adam2uk
|
 |
« Odpowiedz #4 : Lipiec 15, 2007, 00:31:07 » |
|
PS: dziwny jest ostatni utwor na plycie, don't stop me now. wydaje mi sie, ze jest on bardziej w strone 'el grupo' lukathera niz w klimacie toto. knajpiany mood z davisem na trabie. i jakos nie pasuje mi ani do davisa ani do toto.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
karol_guitar
|
 |
« Odpowiedz #5 : Lipiec 15, 2007, 01:18:30 » |
|
rzeczywiście Don't stop me now odbiega troche od klimatu zespołu... jest rzekłbym bardziej jazzowy  ale na Live in Amsterdam Luke i Paich zagrali motyw z tego kawałka po solu David'a i moim zdaniem był to świetny swego rodzaju "przerywnik" 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Grzecho
|
 |
« Odpowiedz #6 : Sierpień 02, 2007, 17:43:53 » |
|
Hej! Fahrenheit to klasyk. Przy wszystkich balladach na tej płycie po prostu wymiękam.Najlepsze ballady chłopaki moim zdaniem mają na tej płycie. A Lukather robi to najlepiej z nich wszystkich w ogóle. Nieprawdaż? Reszta numerów-kolorowo na rockowo. A numer z Milesem Davisem zasługuje na oddzielną recenzję. Przy tym kochałbym się z kobietą w łożku. (bo moja żona nie lubi jazzu, he, he ,he)
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
adam2uk
|
 |
« Odpowiedz #7 : Sierpień 12, 2007, 05:07:53 » |
|
Grzecho, ciekawy pomysl-co do ostatniego numeru...ale..on trwa tylko 3 minuty, moze najpierw jakos go zapetlic, bo nie starczy nawet na gre wstepna... Karol_guitar, przekonales mnie troche do can't stand it any longer, ostatnio naprawde slucham tego z przyjemnoscia.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
karol_guitar
|
 |
« Odpowiedz #8 : Sierpień 12, 2007, 11:27:28 » |
|
haha widzisz Adam, do Cruel też Cię przekonałem  mam jakiś dar czy cuś ??  Wg mnie najlepszym kawałkiem na płycie jest Till the end. Podoba mi się ten puls stopa+bas+gitara+klawisz, a do tego w tle słychać gitarkę na tłumionych strunach (już przyt okazji FiB pisałem, że uwielbiam to brzmienie ;]). Świetnie brzmi wokal Williamsa z towarzystwem innych głosów i podoba mi się on w tym kawałku chyba jak w żadnym innym. Są jeszcze dęciaki-miód malina. Niestety słychać, że brzmienie przesteru nie jest zbyt selektywne, ale to już wina tego że ten kawałek ma 21 lat... Drugim, moim zdaniem, świetnym kawałkiem z tej płyty jest oczywiście I'll be over you, z przepięknym solem, wokalem, szkoda słów. Inne kawałki odbieram jakoś tak zwyczajnie, może z wyjątkiem Could this be love, a widzę, że nikt wcześniej nie zwrócił uwagi na ten kawałek... Może przekonasz się do niego Adamie ;]
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
adam2uk
|
 |
« Odpowiedz #9 : Sierpień 12, 2007, 19:23:31 » |
|
Karol, przekonales mnie do "cruel" i "can't stand..." pewnie dlatego,ze jako gitarzysta potrafisz spojrzec na kawalek troche pod innym katem niz ja i zauwazyc smaczki, ktore mi moga umknac... Wspomniales o brzmieniu przesteru,ze nie jest zbyt selektywnie-hehe, ja nie chcialem o tym pisac, balem sie, ze ktos z forumowiczow moglby mnie za to "slownie" zlinczowac...
Could This Be Love brzmi miejscami jak jakis kawalek Richarda Marxa, duzo miekkich syntezatorowych barw, el-piano, brzmienie lead-guitar troche plywa od nadmiaru efektow poglosowych..gdyby tam jeszcze wsadzili sax pewnie wcale nie zdziwilbym sie. ale utwor jest dosc przyjemny. Jedno,co mnie denerwuje - to przesadzony chorus na lead vocalu, i to na wiekszosci kawalkow na plycie. Dzis w ten sposob tuszuje sie juz chyba tylko bledy na wokalu...Ale podejrzewam,ze w tamtych czasach byl to po prostu taki trend wsrod masteringowcow. Sympatyczny kawalek to "without your love" - nie jest jakos wybitnie odkrywczy, o ile w ogole - no i pasowalby do kolejnej gry w klimacie gta lub scarface,hehe...taki klimat lat 80'tych.. Pozdrawiam!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Skusia
|
 |
« Odpowiedz #10 : Sierpień 16, 2007, 13:28:35 » |
|
Heh pamietam mojego kolegę z technikum który sprezentował mi vinyla którego odorwał na jakims szrocie w Norwegii. Z całej płyty podobało mu się tylko "Till the End"  Pamietam gdy zaczynałem słuchac to sie wkurzałem - kurcze mało rockowa co oni zrobili jakies disco z tej płyty ale po którymś razie jak pozniej sie troche postarzałem to poczulem to cos, ten wyjątkowy klimat - zaczyna się własnie na till the end - Karol masz racje - gitarka super - nie wiedziałem że "na tłumionych strunach" a bębny Jeffa - świetne to jak sie porusza w temacie. Can stand it to samo - prawie bliźniaczy kawałek ale ta gitarka ... poezja szczególnie przy intro i outro. No i without yur love - klimat zostaje i balladka fajna ale pierwsza solówka Lukea - po prostu niesamowita myślę że jedna z jego najlepszych co o niej myślicie? I Karol - co to za brzmienie  ?  Fahrenheit - kupa elektroniki ale intro fajne, swjoego czasu chyba trójka nawet oparła o niego jakis jingiel. Il be over You - mój ulubiony teledysk! inaczej go sobie nie wyobrażałem - na dachu budynku po prostu prawdzwi rockerzy  A pamietacie jak sie spieralismy na starym forum o vocal w Lea?  Adam - rzeczywiscie horus przesadzony troche w Could this be love, mi sie podoba ogólny taki optymistyczny wydzwiek tego kawałka i podoba mi sie nawet klawisz Paicha ale gitara rzeczywiscie popłynela, Luke zapomniał chyba co wyprawiał kilka kawalków wczesniej Zdrówka
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
karol_guitar
|
 |
« Odpowiedz #11 : Sierpień 16, 2007, 21:46:12 » |
|
hm.. kawałek tytułowy... rzeczywiście dziwny. Może nie wierzycie, ale przyszedłem na świat jakieś 2 tygodnie po śmierci Jeffa Porcaro, więc nie pamiętam czasów, z jakich pochodzi krążek. Ale wychowywuję się w domu, nawet w rodzinie i środowisku muzyków i z opowiadań wiem, że wówczas po prostu "była moda" na syntezatory i elektronikę, pewnie dlatego, że była to nowość w połowie lat osiemdziesiątych. Moim zdaniem nie ma się co dziwić chłopakom, że poszli z duchem czasu i nagrali kawałek nieco inny od pozostałych... osobiście nawet mi się on podoba 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Skusia
|
 |
« Odpowiedz #12 : Sierpień 21, 2007, 12:38:03 » |
|
Nie martw się - ja tez znam muzyke Toto raczej z późniejszego słuchania niż z jej epoki a pojawiłęm się na świecie gdy w radiu można było usłyszeć choćby rosanne czy africa, chociaz wtedy byłęm troche za młody by się nią nacieszyc  Kawałek tytułowy może być ale to moja wina - ja się wyraziłęm tak że wyszło ze pytam o niego a pytałęm o solo Stevea w Without your Love bo jestem ciekaw Twojej i oczywiscie innych chocby Adama opinii Zdrówka
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
karol_guitar
|
 |
« Odpowiedz #13 : Sierpień 21, 2007, 19:52:37 » |
|
No więc brzmienie jest, moim zdaniem, typowo "lukatherowskie". Słychać, że to fender strat  osobiście wolę brzmienie Luke z płyt Fahrenheit-Kingdom of Desire niż obecne, kiedy gra na MusicManie. Było ciekawsze, i głębsze z charakterystycznym Delayem. A solówka wpasowuje się w klimat kawałka, taka improwizacja, gdzie każdy dodaje coś od siebie (nie tylko gitara-instrument solowy). Ogólnie nie jest to mój faworyt z tej płytki ale bas w refrenie naprawdę zasługuje na uznanie - połączenie klangu z "normalną" grą. To daje czadu i, jak zwykłem mówić, "ognia w szopie" ;];] pozdrawiam
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Skusia
|
 |
« Odpowiedz #14 : Sierpień 23, 2007, 20:29:15 » |
|
To daje czadu i, jak zwykłem mówić, "ognia w szopie" ;];]
Heh - dobrze ujęte. Ostatnio zastanawiałem się nad banalną rzeczą - skąd nazwa płyty - o co chodzi z Fahrenheitem  ? - wiecie może coś na ten temat?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|