Witam

hmm... Tambu jest albumem zdecydowanie odmiennym od poprzedniego (KoD), choć można się doszukać podobnych "zapędów". Postaram się coś napisać o poszczególnych kawałkach, oczywiście to moja subiektywna opinia.
Gift od Faith - Fajna "wypunktowana" stopa, potem dołącza basik i dopiero czuć ogień. Zwrotka mi się bardzo podoba, najpierw oszczędna harmonia, potem przerywnik z motywem ze wstępu. Refren zagrany i zaśpiewany, żę tak powiem "marszowo" ;] (tu jedno z moich skrzywień zawodowych - orkiestra dęta). Poza tym ciekawe skomponowane głosy w refrenie, fajny kawałek. ocena: 8/10
I Will Remember - Jeśli jakiś kawałek ToTo podoba się mojej mamie to znaczy, że chłopaki dokonali niemożliwego

Świetne brzmienie gitary, bez siary po prostu idealne (drugie skrzywienie zawodowe). Przydałoby się tu jeszcze jakieś melodyjne solo Luke'a w stylu "I Won't hold You Back", ale na szczęście takowe jest w wersji koncertowej. ocena: 9/10 (za to solo ;p)
Slipped Away - nie podoba mi się zwrotka, niby wokal się przeplata z gitarą, ale jakoś mi tego wokalu za mało. W refrenie jest już lepiej, ale bieda by była, żeby Steve zaśpiewał tak na żywo. ocena: 6/10
If you belong to me - Tutaj słychać charakterystyczny dla ToTo puls - stopa+basik, miodzio

trochę przesadzona gitara w zwrotce, ale piano Paicha wszystko rekompensuje. W refrenie fajny wokal, Luke pływa sobie

ocena: 8/10
Baby He's Your Man - Bębny brzmią jakby były elektroniczne, może są? Nie wiem, może mnie ktoś uświadomi ;] Wokal Jenny jest niesamowity, szkoda, że jej przygoda z zespołem się zakończyła. Ogólnie ciekawy klimat, ale nie mój klimat. ocena: 6,5/10
The other end of time - Piękna balladka, znowu mamy do czynienia z cudowną prostotą, nie ma tu jakichś wymyślnych barw klawisza, mamy tylko piano. ocena: 9/10
The turning point - ogień w szopie

hehe

fajne wejście "z grubej rury", refren lekki, przyjemny, ogólnie bardzo mi się podoba. ocena: 10/10
Time is the enemy - Hehe rzeczywiście przyjemna jazda po polskiej drodze

fajne wstawki Paicha w zwrotce. Zgadzam się z Kelme - przyjemne. ocena: 8/10
Dragi him to the roof + I tutaj podzielam zdanie mojego przedmówcy - świetny kawałek. Słychać tutaj trochę improwizacji, wokal Johna James'a (kapitalny swoją drogą). Stopa Simona daje "kopa" w refrenie

ocena: 9/10
Just can't get to you - Znów kawałek zachwycający swoją prostotą, piękne brzmienie "pudełka", leciutki refren, Nic dodać nic ująć. ocena: 8,5/10
Dave's gone skiing - jak kolega wyżej. Dodaję tylko ocęnę: 20/10
The Road Goes On - ostatnimi czasy mój ulubiony kawałek, zwrotka praktycznie na 3 akordach (wyżej wspomniana prostota), jak na każdej płycie ToTo mocny koniec z zadziorem. Nie wiedziałem do końca jak określić ten kawałek, w końcu wymyśliłem, że jest on jakiś taki "przestrzenny", słychać to dobrze w solówce. ocena: 10/10
Ale nasłodziłem ;p
Pozdrawiam, Karol.