Osobiście w kilku kwestiach zgadzam się ze skusią

ale jeśli prosisz o moje refleksje to nie wypada odmówić ;]
Falling in Between - moim zdaniem odpowiedni tytuł "pomiędzy stylami". Mocne, rzekłbym hardrockowe brzmienie gitary, szybkie zagrywki świetnie wkomponowane w zwrotkę. Ale zgadzam się ze skusią, że troche za dużo tu elektroniki, która z drugiej strony dopełnia całości. A Bobby całkiem nieźle sobie radzi na koncertach z tym kawałkiem ;] gorzej jest z piosenkami z "Isolation", np. "Angel don't cry"

Dying on my feet - zwrotka moim zdaniem nie specjalna, ale całe szczęście szybko przychodzi refren. Zagranie basu i gitary powala. Solówka jest piękna, mogę jej słuchać w nieskończoność

no i sekcja dęta zasługuje na uznanie. Osobiście jestem gitarzystą i saksofonistą, więc zwracam większą uwagę na "szarpidruta" i "dęciaki" ;]
Bottom of your soul - mam znów to samo zdanie co skusia, zupełnie przeciętny kawałek. Za bardzo mi przypomina nowy koncertowy aranż "i won't hold you back", który zresztą tak samo nie jest przeze mnie trawiony ;] wybawieniem jest tu "pudełko" Ovation Lukathera (solo szczególnie)
King of the world - znów nieco elektroniczny początek i mocne wejście - to lubię. Bardzo fajnie brzmi tu klawisz - elektroniczne piano. Zwróćmy uwagę, że w refrenie nie ma klasycznych gitarowych "kwint", które w rockowych kawałkach zazwyczaj dodają "czadu". Wokal Bobby'ego daje radę i nie potrzeba mu "wspomagaczy". Myślę, że brakuje tu tylko solówki gitarowej z efektem "wah-wah" (kaczka;] ).
Hooked - zazwyczaj omijam ten kawałek szerokim łukiem - to nie mój klimat. Szczególnie refren mi się nie podoba (jakoś za dużo w nim krzyku). Ale mamy tutaj też wiele świetnie brzmiących wokali podzielonych na głosy.
Simple Life - niby ballada, ale nie do końca... w każdym razie z rockowym zacięciem

podoba mi się taki luzik z jakim Luke śpiewa. Ale niestety wszystko co dobre ZA SZYBKO się kończy...
Taint your world - tutaj mam odmienne zdanie niż skusia. W tej piosence skupiają się dwie rzeczy, które chyba najbardziej cenię w TOTO: technika i dynamika. Świetnie brzmi szybki refren z długimi nutami w wokalu, świetna solówa - moim zdaniem za ten kawałek należą się chłopakom wielkie brawa.
Let it go - Na mnie wywarł wielkie wrażenie, wokal Grega idealnie tu pasuje, wydaje się, że piosenka pasuje tylko do niego. Ciekawe brzmienie gitary, partia basu mnie powala. Podstawa zespołu (bas +perkusja) doskonale zgrana. Przy refrenie łatwo odpłynąć

natomiast w solówce podkład schodzi do "piana" tak, że Luke może delikatnie szarpać struny dając świetny klimatyczny efekt. Moim zdaniem najlepszy kawałek na płycie.
Spiritual man - parę osób pomyliło już wstęp z Africą (czyżby chłopakom zaczęło brakować pomysłów?!). Ogólnie pieśń ma charakter doniosły, świetny wokal Dave'a i Grega, Kimball też daje radę, ale zdaje mi się, że on się już "wypala"
End in sight - podoba mi się brzmienie stłumionych strun gitary na przesterze - sprawia to wrażenie jakby w najmniej oczekiwanym momencie mogło zajść wielkie "bum"

wolna zwrotka bardzo płynne przekształca się w dynamiczny refren, majstersztyk, świetny kawałek na zakończenie płytki.
Trochę się rozpisałem, ale co tam są wakacje:D jak szaleć to szaleć ;]
pozdrawiam