Polskie forum fanów TOTO

Kategoria: TOTO => Recenzje płyt => Wątek zaczęty przez: Julia Stoff Kwiecień 02, 2007, 19:12:54



Tytuł: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: Julia Stoff Kwiecień 02, 2007, 19:12:54
www.toto-music.net: The seventh one (http://www.toto-music.net/s_dyskografia/dys_seventhone.php)


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: adam2uk Sierpień 13, 2007, 21:41:35
the 7-th one - same hiciory na tej płycie! Osobiście najbardziej poleciłbym:

1.Pamela-wybitny kawałek, świetny groove bass+drums, świetny vocal Williamsa, sama kompozycja jest świetna,
4.Stop loving u - dynamiczny numer a zarazem prosty, duzo elementów: mnóstwo klawiszy, percussion, dęciaki... znakomity "bridge" w trzeciej minucie,
7.Straight for the heart - klimat lat 80'tych w najlepszym wydaniu, Paich skomponował go w oparciu o najważniejsze panujące wtedy trendy w muzyce rozrywkowej. Znów dużo klawiszy, syntetyczne "dęciaki", nawet pojawia się sax! Utwór o charakterze niezobowiązującym,hehe...
8.Only the children - fajny rockowy, prosty kawałek. Dużo powietrza w zwrotce, dużo efektu na wokalach, dużo klawiszy, "catchy" refren, selektywne chórki, solo na końcu troche pływa od delaya, mogłoby być bardziej w przodzie, ale bardzo lubie ten numer.
11.Home of the brave - idealna kompozycja, mój faworyt! - doskonałe płaszczyzny brzmieniowe, Williams świetnie "drze" w kontrapunkcie do Paicha, w całym utworze dużo się dzieje. Na nagraniach koncertowych ten numer brzmi jeszcze lepiej, jest rewelacyjny.

Pozostałe piosenki są również niezłe, powinienem wspomnieć o "mushanga", który raczej powinien być na jednym albumie z "africa" - bębny fajnie tu grają i co bas wyprawia! fajne solo acoustic...Niezły jest "these chains"-troche wytchnienia, oraz "stay away"-fajny wstęp, kolejny "catchy" refren, no i dziwna barwa gitary w zwrotce...

Cała płyta ma trochę archaiczne brzmienie, przez co zachowuje klimat 80's.
Mam nadzieje,że Karol tradycyjnie zwróci uwagę na jakieś "smaczki" które oczywiście pominąłem...Pozdrawiam


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: karol_guitar Październik 02, 2007, 21:35:16
Hejj przepraszam, że tak długo milczałem, ale musicie zrozumieć 15-latka... szkoła itp :(

No więc ostatnimi czasy The sevrnth one to płyta, której mogę słuchać dzień i noc 7 dni w tygodniu :) Klimatycznie, genialnie. Generalnie każdy kawałek mi się podoba, oczywiście jeden bardziej, inny mniej, ale to chyba teraz moja ulubiona płyta ToTo.

1. Pamela - Świetne wokale podzielone na głosy, bardzo fajna partia basu i tak jak napisałem wyżej - klimat. To "coś", które jest zawarte w piosence, co sprawia, że chce się jej słuchac

2. You got me - Bardzo wyraźny puls stopa+bas co dodaje piosence dynamiki, do tego wstawki dęciaków, ogólnie fajnie, ale nie jest to moim zdaniem wszystko na co stać chłopaków.

3. Anna - Trochę dziwny wstęp, ale rekompensuje to nam refren z charakterystycznym wokalem Luke'a, delikatne smyki w tle, oszczędne, a zarazem piękne bębny - to prawdziwa sztuka.

4. Stop Loving You - chyba największy hicior płyty, chociaż moim zdaniem w porównaniu z innymi kawałkami wcale nie wypada najlepiej. Po przemyśleniach i dłuższych kontemplacjach w wannie doszedłem do wniosku, że gitara "kłóci się" tutaj z basem i to w pozytywnym znaczeniu. Gitarka "pitoli" takie tam sobie wstawki, leciutko zagrane, nadają "lekkości", natomiast klang w basie takiej ociężałości :) Bardzo podoba mi się rytm, właściwie nie wiem jak go nazwać, popowy? Czy może rockowy?

5. Mushanga - Jak dla mnie to powinien być pierwszy singiel. Nie jestem zwolennikiem używania klawiszy z jakimiś dziwnymi barwami, ale to co słyszymy tutaj to po prostu mistrzostwo. W zwrotce delikatnie, klimatycznie, potem wokal Williamsa w oktawie chyba z Paichem i no mocny refren. Tuż przed 3 minutą mamy wymiot na basie i piękne solo akustyczne Luke'a, równie piękny dialog klawisze - gitara. Szczególnie powinien tu zostać pochwalony Jeff, wielka szkoda, że już nic nie skomponuje...

Cytuj
raczej powinien być na jednym albumie z "africa"

nie zgadzam się ;p poza tytułem, jak dla mnie ta piosenka nie ma związku ze stylem afrykańskim, ani z samą "Africa" ;p

6. Stay away - gitara na początku jakby sztuczna, plastikowa, czasem się zastanawiam czy ta partia była grana na Fenderze, czy nie. Brzmienie przesteru mi się nie podoba, sama siara ;p ale ogólnie kawałek skomponowany, jak przystało na mistrzów, po mistrzowsku. Może tylko damskie wokale w refrenie to był średni pomysł.

7. Straight for the heart - Po bębnach na początku spodziewałem się czego innego, innego stylu, a tutaj zaskok :) Szkoda tylko, że praktycznie przez całą piosenkę bębny grają to samo. Ogólnie moim zdaniem średni kawałek, chyba go napisali, żeby było więcej na płycie ;p

8. Only the children - takie ToTo lubię, ostry wstęp, lekka zwrotka i wydarcie w refrenie, trochę świetnie wkomponowywujących się klawiszy w tle, fajnie brzmią lekkie wyprzedzenia w basie i stopie no i gitara+bas w refrenie :D brzmienie w ostatniej solówce (do wyciszenia) jest moim ideałem, do którego osobiście będę dążył :)

9. A thousand years - przyjemne, ale jakieś takie proste. Nie ma nic takiego, że włos się na karku jeży, albo że szczęka opada w dół i zbieramy ją z podłogi. Brzmienie gitary w 1 solo jakieś kiczowate, phaser? ;/ Po prostu miły przerywnik w rockowym zgiełku.

10. These chains - Świetne bębny (znowu) werbel, miód malina. W tym kawałku jest to czego brakuje poprzedniemu. Wokal Luke'a, który potrafi damy doprowadzić do płaczu, przester w refrenie, punktowany bas i krótkie melodyjne solo :) świetna kompozycja.

11. Home of the brave - tutaj zapewne jestem tego samego zdania co większość forumowiczów - CUDO!! Jedynym "ale" jest tutaj pierwsza zwrotka Paicha, jakaś taka bez "jaja", ale potem mamy Józia z wydarciem, więc wszystko po Davidzie zanika ;]

Ogólnie z całej płyty mogę polecić numery 1,3,4,5,8,10, a niech tam, wszystkie polecam!!! :D

pozdro
Karol


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: adam2uk Październik 06, 2007, 22:31:43
   Karol, ja jednak dalej podtrzymuję, że "Mushanga" powinna być na płycie z "Africa"... Brzmieniowo te utwory są bardzo zbliżone, podobnie zbudowano harmonię wokali, (np.w momencie gdy śpiewają "..you broke into my heart.." - głosy brzmią tak jak w refrenie Africa). I w tekście piosenki jest coś o bosej dziewczynie  z Kingston (możliwe,że chodzi o Kingston w Płd.Afryce)...
   Poza tym solo gitary nie przeplata się w żadnym razie z klawiszem, moim zdaniem to steel drum, - brzmi zbyt realistycznie jak na klawisz... Bass rzeczywiście nieźle wymiata.
Twierdzisz, że barwy klawiszy są dziwne..no cóż, klasyczny moog. Ale w Africa Paich użył podobnych - jeśli nie takich samych barw. Dla mnie trochę dziwnie brzmią natomiast flety czy jakieś fujarki, ponieważ są zbyt rozmyte w tle...

Co do innych kawałków, twoje opinie pokrywają się z moimi odczuciami na ten temat. I tak jak mówisz, płyta jako całość rewelacyjna!
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: adam2uk Październik 06, 2007, 22:32:51
PS: (bo zapomniałem dopisać) - dawno już nie odezwali się Kelme i Skusia. Czyżby tak długie wakacje? Pozdrawiam!


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: Kelme Październik 07, 2007, 10:49:08
Trudno mi cokolwiek dodać do Waszych recenzji, które odbieram jako pełne i wyczerpujące. Dodam tylko, że archaiczność brzmienia tej płyty jest według mnie atutem a nie wadą w tym przypadku. Podziwiam Karola, który pomimo swego młodego wieku zainteresował się twórczością bandu, który w oczach jego rówieśników może uchodzić za erę sprzed wielkiego zlodowacenia. Uważam numer '' A Thousand Years '' za najlepszą balladę zespołu i nikt mnie raczej nie przekona, że jest inaczej. Po tym kawałku i włos mi się jeży i szczękę zbieram z podlogi za każdym razem. '' Mushanga '' to perła w koronie tego albumu. Cała płyta jest po prostu rewelacyjna, no i występuje bliska memu sercu ze względu na rodzaj wykonywanej muzyki ( country ) Linda Ronstadt.   


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: karol_guitar Październik 07, 2007, 12:37:19
Hey Adam, rzeczywiście w Mushanga to nie jest dialog, źle to ująłem, chodziło mi o współbrzmienie, dwugłos jaki tutaj słyszymy. A jeśli chodzi o brzmienie to moim zdaniem to jednak są klawisze. Dziś grając Mushangę na koncertach brzmią identycznie. Wiem, że nagranie było realizowane w 1988 roku, ale w Ameryce, więc tam już były wysokie technologie. Tutaj medley, gdzie Mushanga również występuje :)

http://youtube.com/watch?v=AE0ELOquEDY

swoją drogą, wie ktoś jak się nazywa ten zespół?
http://youtube.com/watch?v=xRuNS3fc4XY&mode=related&search=


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: Skusia Październik 07, 2007, 15:18:07
Hej witajcie!
Przepraszam rowniez ze długo milczałem ale musicie zrozumieć 25 latka - szukanie pracy itp :( ;)

Pamela - kolejny kawałek który pierwszy raz usłyszałem kiedyś w trójce, ogólnie to jeden z lepszych wokali Józka, podoba mi się też prowadzenie basu i klawisz Paicha. Są kawałki Toto które przenoszą swoisty klimat - ta jest jedną z nich
You got me - aj, jakos mi się w ogóle nie podoba - za dużo bajerowania elektroniką, piszczałki klawiszowe w refrenie i początek kawałka nie odzwierciedla wg mnie kierunku w jakim to wszystko dalej idzie
Anna - to mi się podoba, taki wakacyjno - jeziorowy klimat (??), choć stylowo to jakoś nie pasuje do reszty płyty, pojawia się gitara Luke;a a ta króciótka solówka - to jedna z moich ulubionych i ciekawe bębny i smyki o ile odtwarzacz w głowie mnie nie zawodzi - sprawdze jak włącze płytę :D
Stop Lovin You - klasyk, chyba powiem to samo co Karol - bas i gitara ciekawie sie uzupełniają i całkiem pozytywnie kłócą, zastanawiałem się jakby ten numer zaśpiewał Bobby - on sie potrafi tak stylowo "drzeć", podoba mi się też ... klimat tego strychu na teledysku z wpadającymi promieniami :)
Mushanga - taka balladka "z jajem", po tym jak widziałem lekcję perkusyjną Jeffa gdzie gra groov'y z tego utworu to myslę że bębny powinny byc głośniejsze, solo basowe a potem akustyk stevea to mój ulubiony moment, a jesli chodzi o podobieństwa to nie wiem jak wam ale mi bardziej przypomina - Spanish Steps of Rome.
Stay Away - ten kawałek zaczyna się wprowadzając w bardzo ciekawy nastrój i budując coś nowego szczególnie poprzez gitarę i przeszkadzajki i nawet refren znosny ale potem przejściówka i solo momentalnie psują wszystko a końcówka zupełnie zpsuta jak nie wiem do czego porównać - 'napierdzielanka' z garażu - troche sie rozczarowałem
Straight for the heart - to pierwsza klasa bębny i bas, a potem wejście klawiszy - zaciekawiło mnie to co napisał Adam - reczywiście ten utwór ma w sobie ducha lat 80tych, czuję tylko mały niedosyt i nie wiem dlaczego - może to gitara i za lekki lyrics
Only the Children - to jest znowu klimatyczny kawałek, po prostu lata 80te i nie umiem tego nazwać, klawisze jak van halen 'jump' :)
Thousand years - tu zgoda z Karolem - specjalnie mnie nie poruszył ale + za ogólny wystrój
These Chains - świetna ballada, typowa ballada toto - z rockowym smakiem
i Home Of the BRave - racja Paich powinien troche mocniej basowo pociągnąć głosem ale utwór i tak majstersztyk, cała budowa instrumentalna to sama przyjemnośc słuchania.
Ogólnie - płyta nie jest na jedno kopyto i dlatego podoba mi sie bardzo choć za najlepsza ją nie uważam.

Karol - to co opisał Kelme daje do myślenia - jestem ciekaw co o Toto myślą Twoi rówieśnicy??

Adam - widziałem w innym wątku - gratuluję narodzin syna! Myślę że rośnie kolejny genialny muzyk?? :)

Zdrówka

PS aha - znów spytam - do czego nawiązuje nazwa płyty????


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: karol_guitar Październik 07, 2007, 16:07:41
No to mały offtop, co myślą o ToTo moi rówieśnicy... właściwie to moi rówieśnicy znają takie kawałki jak Africa, Rosanna, czy Hold The Line. Klawiszowiec mojego zespołu (mój rówieśnik) jest urzeczony pianinem Paicha w Childs Anthem, czy White Sister. Ale jest niestety zdecydowana większość tych, którzy nie uznają prawdziwej muzyki, przekonałem tylko do niektórych kawałków mojego najlepszego przyjaciela, który przesiadują u mnie jest skazany na ToTo i jakoś to wytrzymuje :D Oczywiście mój zespół podziwia ToTo, tyle, że jedynym rówieśnikiem jest w nim klawiszowiec, perkusista ma bodaj 21 lat, wokal 17, bas 18, a druga gitara 19, więc nie można ich nazwać moimi rówieśnikami... całe szczęście są jeszcze takie fora jak to :D


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: adam2uk Październik 09, 2007, 16:45:07
Cześć.

   Karol, owszem klawisze, ale to na koncertach (ze względu na swoją "kompaktowość"), na płycie jednak nie.. Jakoś tak mi to nie dało spokoju, sprawdziłem u źródła - jednak "sesyjny" Andy Narrel zagrał ten "dialog" - "dwugłos" czy kontrapunkt - na steel drum-ach: http://www.toto99.com/releases/toto/seventhrelease.shtml
Bynajmniej nie piszę tego, żeby dowodzić jakichś racji, ani się w żadnym wypadku wykłocać, tyle tylko, że jak już wspomniałem, nie dało mi to spokoju - pomyślałem "czyżby już słuch mi płatał figle?!" - hehe.. W każdym razie w tym linku do "medleya", który zapodałeś, we fragmencie "Mushangi" Greg "harata" na tritonie tę frazę.

   Skusia, dziękuję serdecznie. A czy urośnie z małego Dave'a genialny muzyk..nie mam pojęcia, mogę mu tylko wskazać drogę i pomóc w rozwijaniu muzycznych umiejętności - o ile uda mi się go zainteresować "muzyką od kuchni"..
Wydaje mi się, że nazwa płyty "The 7th One" czyli "Siódmy"...to chyba siódma płyta, stąd ta nazwa (jeśli dobrze się doliczyłem), ale jeśli ktoś z Forumowiczów wie, że jest inaczej - proszę mnie "sprostować"..
Pozdrawiam


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: karol_guitar Październik 09, 2007, 20:59:05
Adam, zwracam honor, hehe :) tylko nie rozumiem określenia "harata"... ?  w jakim sensie?


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: adam2uk Październik 10, 2007, 20:32:10
Cześć Karol. Hehe - to dziwne słowo "harata" - miałem na myśli "gra" sobie na klawiszu tę frazę. Taki mój strażacko-muzykancki żargon, hehe...
I tak z czystej ciekawości, pozwolę sobie zapytać - jaką muzykę gra twój band?


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: karol_guitar Październik 10, 2007, 21:07:31
Heh znów mam zrobić offtopa? Tego by było za wiele ;p odsyłam linkiem to odpowiedniego tematu :)

http://www.toto-music.net/forum/index.php?topic=102.0


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: a_kuku Październik 25, 2008, 21:33:32
Świetna płyta, bardzo energetyczna. Dla mnie jak zwykle najważniejszy jest ten najbardziej naturalny instrument -- ludzki głos. Musicie przyznać, że Józik brzmi na niej baaardzo dobrze. On ma coś takiego w głosie, że zawsze poprawia humor. Lubię w zasadzie wszystkie utwory z tej płyty (oczywiście najbardziej te z Józikiem jako głównym głosem). Co tu dużo mówić -- według mnie za jego "kadencji" (za krótkiej!!!) TOTO nagrało swoje najlepsze utwory  ;D

Pamela -- wspaniała, doskonale zagrana, jeszcze lepiej zaśpiewana.

E tam, w zasadzie chyba o większości piosenek z tej płyty napisałabym to samo -- chyba nie ma sensu się rozwijać w tym kierunku ;)


Buźki  :-*


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: Pam Grudzień 04, 2008, 22:42:25
A kto zrozumie 37 latkę  ???
Witam wszystkich,
Ja tylko niesmiało dodam, że to Moja pierwsza płyta ... od niej wszystko się zaczeło.
I choc dzisiaj bardziej przypominam klasycznego wapniaka niż Toto-maniaka  ;D do niej zawsze wracam z największym sentymentem.
Pozdro  :-*
Pam


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: MICHART56 Kwiecień 13, 2009, 15:19:50
Uwielbiam

A thousand year
Pamela
Only the children
Anna
Stop loving you
Mushanga

i Josepha też ;]


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: Qrli Czerwiec 27, 2009, 02:48:23
Na równi z Fahrenheitem moja najbardziej ulubiona płyta. Tym bardziej że urodzięłm się w 1988 roku. :)

You got me - Moja ulubiona piosenka TOTO


Tytuł: Odp: The Seventh One (1988)
Wiadomość wysłana przez: PAWOKO Maj 21, 2010, 09:07:08
Ostatni z moich ulubionych chronologicznie albumów studyjnych. "Stay Away" jest zdecydowanie najsłabszym dla mnie kawałkiem na tej płycie.